FELIKS KONECZNY – ZAPOMNIANY KATOLICKI MYŚLICIEL

Zmarły w 1949 r. prof. Feliks Koneczny, wybitny polski historyk i historiozof pozostaje nadal nieznany dla szerszych kręgów naszego społeczeństwa. Przyczyny tego należy upatrywać w tym, że pod koniec jego życia (w czasie, w którym uczeni zwykle “zażywają” sławy i uznania) atmosfera była wyjątkowo nieprzychylna dla upowszechnienia jego dorobku naukowego. Wojna, a potem komunistyczna władza uniemożliwiły wydanie wielu z jego doniosłych dzieł (“Encyklopedia Powszechna PWN” w t. 2 pisze o nim, że był “twórcą reakcyjnej historiozofii”). W maszynopisie przedostały się one jednak za granicę i wyszły po latach w Londynie

Urodzony w Krakowie w 1862 r., doktoryzował się w 1888 r. i jako wybijający się młody uczony otrzymał stypendium, dzięki któremu mógł udać się do Rzymu i badać archiwa watykańskie. Specjalizował się w dziejach Europy Środkowej i Wschodniej. Po odzyskaniu niepodległości przeniósł się do Wilna i objął katedrę dziejów Europy wschodniej na Uniwersytecie Stefana Batorego. W tym czasie dał się poznać jako gorący patriota. Przywiązany do polskości napisał dwie książki udowadniając historyczne prawa Polski do Ziemi Cieszyńskiej i Rusi Czerwonej (“Polskie a Czeskie prawa do Cieszyna”, 1919 r. i “O pierwotnej polskości Ziemi Chełmskiej i Rusi Czerwonej”, 1920 r. – o tych pozycjach w dorobku naukowym Konecznego nie wspomina nawet “Polski Słownik Biograficzny”). W 1929 r. został przeniesiony na emeryturę. Powrócił do Krakowa i poświęcił się całkowicie pracy badawczej kierując się w stronę historiozofii, poszukiwał w historii “praw dziejowych”. Do wydanej w 1921 r. książki “Polskie Logos i Ethos” dołączają “O wielości cywilizacji” w 1935 r. i “Rozwój moralności” w 1938 r. Jak twierdzi Jacek Bartyzel “wolno przypuszczać, że właśnie wyczerpujące studia nad przeszłością Europy wschodniej – regionu, w którym ścieranie się i przenikanie całkowicie odmiennych nieraz cywilizacji widoczne było szczególnie ostro – stały się impulsem, który pchnął Konecznego ku problematyce historiozoficznej, i któremu zawdzięczamy stworzenie podwalin pod aposterioryczną filozofię dziejów, opartą o koncepcję wielości cywilizacji.”

Pisywał na łamach wielu pism katolickich jak “Przegląd Powszechny”, “Niedziela”, czy “Ateneum Kapłańskie”.

Na osobną uwagę zasługuje jego książka “Święci w dziejach narodu polskiego”. Nie ma ona charakteru ściśle naukowego. Jest raczej popularnym opracowaniem historii Polski. Ukazuje ona wpływ świętości poszczególnych ludzi na los Polski, jej rozwój i pomyślność. W latach osiemdziesiątych ukazały się dwa wydania tej książki, niestety okrojone przez cenzurę.

Swoje rozważania historiozoficzne Koneczny rozpoczyna od postawienia pytania o przyczynę tak dużych różnic między ludźmi “Dlaczego Japończyk a Szwed, chociaż jednako telefonują, inaczej myślą i działają? Dlaczego wszyscy ludzie nie należą do jednej cywilizacji? Czemu różnią się nietylko szczeblami, ale rodzajami rozmaitych cywilizacji?” (“O wielości cywilizacji” s.10) Odpowiedzi na to pytanie trzeba szukać w dziejach, nie można jej arbitralnie i apriorycznie wydumać. Historia odsłaniając nam podobieństwa i prawidła pokazuje zarazem mechanizmy rządzące jej dziejami. Koneczny odrzuca rasę i klimat jako przyczyny tego zróżnicowania. Różnice te tkwią raczej w sferze duchowej, w mentalności. Wspólne dla wszystkich ludzi jest posiadanie jakiejś tradycji i jakiejś etyki. Jak widać są one różne. Prawa, zwyczaje i przekonania moralne obowiązujące w danej społeczności określają sposób życia (metodę, ustrój) tej wspólnoty. Koneczny nigdzie nie znalazł w dziejach jakiejś wspólnej dla całej ludzkości metody, sposobu życia. Gdyby taka istniała, to ludzkie wspólnoty różniłyby się tylko stopniem rozwoju, a nie rodzajem. “Takiej wspólnej osi dla całej ludzkości nie ma, i dotychczas nigdy nie było. Nigdy bowiem >ludzkość< nie istniała ani historycznie ani socjologicznie”. (O wielości cywilizacji” s.153) Metodę ustroju życia zbiorowego Koneczny nazywa cywilizacją. “Cywilizacja – to suma wszystkiego, co pewnemu odłamowi ludzkości jest wspólne; a zarazem suma tego wszystkiego, czem się taki odłam różni od innych.” (O wielości cywilizacji” s.154) Uprawianie monogamii lub poligamii ma charakter różnicy cywilizacyjnej. Obowiązywanie lub nie etyki w polityce (W cywilizacji bizantyńskiej czy turańskiej w życiu publicznym liczy się “skuteczność”, “pragmatyzm”, “racja stanu” itp. W łacińskiej natomiast taka sama etyka obowiązuje jednostkę i państwo). Istotne są też różnice co do źródła pochodzenia prawa. U nas prawo pochodzi z etyki, jest ono nieudolną próbą zapisania tego, co uważamy za sprawiedliwe i słuszne. W innych cywilizacjach jest ono zapisem woli władcy, lub zostało “objawione” (cywilizacje sakralne – żydowska, bramińska, częściowo arabska) Są cywilizacje które akceptują nierówności jako wyraz zróżnicowanej przedsiębiorczości, uzdolnień i pracowitości jednostek. Inne w imię równości tłamszą inicjatywę i preferują bierność.

Różnice między społecznościami występowały już u zarania historii człowieka. Każdy, chodźby i najprymitywniejszy ród posiadał charakterystyczny dla siebie układ prawa rodzinnego, spadkowego i majątkowego. Koneczny nazwał go trójprawem. Między jego poszczególnymi elementami musi zachodzić swoista zgodność, spójność nazywana współmiernością. Oznacza to, że pojęcia i praktyki w jednej dziedzinie życia oddziaływują, wymuszają wręcz postawy i działania w innych sferach tworząc spójny (współmierny) układ. “Od prawa małżeńskiego zawisłem jest w znacznej części całe familijne, stosunek do dzieci, rozdział władzy w domu, jednostronność czy obustronność praw i obowiązków, rozległość i stopniowanie związków krwi itd. Co więcej, odmienność prawa małżeńskiego wpływa na wyrobienie odmiennych pojęć o pracy. Nadmiar kobiet w domu przywiódł je do rozpróżniaczenia. Gorzej, gdy wadzie tej ulegli mężczyźni, przerzucając roboty na żony i nałożnice. Wszystkie społeczeństwa wielożenne są materialnie słabe, a po dłuższym okresie wręcz zrujnowane. Praca tam hańbi, próżniactwo staje się ideałem antyspołecznym. (…) Wszędzie, gdzie kobieta nie jest pewną swego, gdzie można jej małżeństwo wypowiedzieć, we wszystkich społeczeństwach rozwodowych, od muzułmanów aż do protestanckich Niemiec, małżonka poślubiona staje się pierwszą służącą swego męża. Japonka nie jest towarzyszką i współpracowniczką życia swego męża; ani nawet nie siada przy nim do stołu.” (O wielości cywilizacji” s.116)

Rodzaj posiadanych praw, zwyczajów i urządzeń społecznych nie jest obojętny, czy “neutralny”. Od trafnego ich doboru zależy czy dana grupa osiągnie postęp na drodze rozwoju, czy też ugrzęźnie na dotychczasowym poziomie. Np. u eskimosów panuje zwyczaj, że można posiadać tylko jedną łódkę (i w ogóle sprzętu myśliwskiego tylko tyle ile “niezbędne”), gdy ktoś odziedziczy drugą to jedną z nich musi… zniszczyć! Nie ma się zatem czemu dziwić, że stoją oni na bardzo niskim poziomie materialnym. Do większego znaczenia doszły tylko te ludy, które nie miały takich zwyczajów, bądź je porzuciły.

Znajomość trójprawa zadowalająca przy klasyfikacji prymitywnych społeczności, nie wystarcza jednak do opisu społeczeństw wyższych o bardziej skomplikowanym życiu. Koneczny znajduje pięć kategorii, pojęć którymi posługuje się dla badania różnic i zbieżności cywilizacyjnej. Są to: prawda, dobro, zdrowie, dobrobyt i piękno. Kategorie te nie zostały arbitralnie obmyślone, ale pochodzą z obserwacji i porównania różnych cywilizacji. Według tego, jak dane społeczeństwo pojmuje te kategorie, określić można rodzaj cywilizacji. Współcześnie można wyróżnić siedem dużych cywilizacji: łacińską, bizantyńską, żydowską, arabską, turańską, chińską i bramińską – czyli siedem różnych, spójnych koncepcji na urządzenie życia.

W historii było (jest a zapewne również i będzie) wiele pomniejszych cywilizacji. Każda cywilizacja, dopóki zachowuje witalność dąży do ekspansji tj. “przekonuje” innych ludzi do proponowanego przez siebie modelu życia. “Cywilizację przyjmuje się dobrowolnie, drogą naturalną, albo też nie przyjmuje się zgoła. Nie da się szerzyć cywilizacji nakazami ni zakazami” (“Prawa dziejowe” t.II, s.233). W zetknięciu z inną cywilizacją dochodzi do walki która trwa aż do wyeliminowania jednej z nich z danego terenu. Wynika to z zasady współmierności. Wytwory (tzw. abstrakty) jednej cywilizacji nie pasują do drugiej, “gryzą się”. Przejęcie z obcej cywilizacji pojedyńczych rozwiązań pociąga za sobą kolejne zapożyczenia. Dochodzi do mieszanki, która przynosi chaos i rozprzężenie spowodowane tą swoistą “schizofrenia”.

Syntezy między cywilizacjami są niemożliwe! Kłóci się to z konieczną dla istnienia cywilizacji harmonią. “Czy mogłoby rozwijać się i kwitnąć zrzeszenie, w którem panowałyby rozmaite a wykluczające się wzajemnie poglądy na moralność, a w konsekwencji pojawiłaby się niezgodność poglądów na sprawiedliwość, na wychowanie dzieci, (…) wreszcie na wzajemny stosunek płci i na samą istotę rodziny? Gdzie w takich zasadniczych zagadnieniach rozłam, cóż to za zrzeszanie się? Chyba po to, żeby się nawzajem wytępić? (…) Jeżeli życie zbiorowe ma być trwałe i skuteczne, musi zachodzić współmierność struktury zrzeszenia, to znaczy że pomyślność zrzeszenia jest tym większa, im bardziej członkowie tegoż trzymają się jednakowej metody w urządzaniu życia.” (O wielości cywilizacji” s.147)

W istnieniu niewspółmierności widział Koneczny przyczynę upadku społeczeństw, w których ona występowała “Skoro pewna kategorya życia może być urządzona według innej metody, a druga kategorya znów według innej. W takim zrzeszeniu kultura czynu musi upadać coraz niżej, aż dojdzie do tego, iż ci zrzeszeni nie zdołają się zebrać na żaden czyn rozumny” (tamże). Wszelkie “synkretyczne” połączenia były tylko mechanicznym, niespójnym połączeniem sprzecznych elementów, rozsypują się same wraz z ustaniem zewnętrznego czynnika integrującego. W tym Koneczny upatruje przyczyny rozpadu “uniwersalnego” państwa Aleksandra Wielkiego. Z wielkim naciskiem Koneczny stale podkreśla że nie można być cywilizowanym na dwa sposoby! W sytuacji pomieszania cywilizacyjnego, górę zwykle bierze ta cywilizacja, która reprezentuje niższy poziom – gdyż “wygrywa konkurencje” stawiając niższe wymagania. Przynależność do doskonalszej cywilizacji pociąga za sobą większy wysiłek dla jej pielęgnowania, podtrzymywania i rozwijania. Koneczny nie ocenia jednakowo wszystkich cywilizacji. Jedne ceni bardziej, inne mniej. Zależy to od tego, czy dana cywilizacja pełniej realizuje wszystkie aspekty człowieczeństwa, czy też nie. Koneczny przyznawał bezwzględny prymat wartościom duchowym. “Pośród ludów całkiem prymitywnych boleśniej od nędzy materialnej bywają odczuwane nędza moralna, poniżenie, poniewierka.” (O wielości cywilizacji” s.158) Rozróżnia on cztery główne czynniki, kryteria oceny cywilizacji:

1) postawa człowieka wobec czasu (opanowanie czasu),
2) stosunek między prawem prywatnym a publicznym,
3) źródła prawa,
4) istnienie lub nieistnienie poczucia narodowego.

Np. opanowanie czasu pociąga za sobą postęp moralny bo oznaczając sobie terminy, człowiek dobrowolnie ogranicza swoją wolność. Takie ograniczenie jest niezbędne dla rozwoju cnót społecznych. Jednak za najważniejszy czynnik, swoisty “papierek lakmusowy” Koneczny uważa sposób, w który w danej społeczności rozwiązano problem zależności między jednostką a społeczeństwem.

Nie ma się czemu dziwić, że Koneczny najwyżej ceni cywilizację łacińską. Zawiera ona w sobie zasymilowane przez chrześcijaństwo dziedzictwo Grecji, Rzymu i stanowi jego dalsze, twórcze rozwinięcie. Cywilizacja łacińska wyróżnia się na tle innych personalizmem (autonomia jednostki względem społeczeństwa z zachowaniem osobistej odpowiedzialności i obowiązków względem innych) oraz istnieniem poczucia narodowego. “Naród jest szczytem rozwoju społecznego. Im wyżej wzniesie się społeczeństwo, tym bardziej przejmuje się ideą narodową.” (“Prawa dziejowe”, t.II, s.235) W personaliźmie natomiast tkwi klucz do zrozumienia olbrzymich osiągnięć narodów o cywilizacji łacińskiej (w porównaniu z innymi ludami). “Swoją dojrzałość cywilizacja ta – jak pisze dalej Jacek Bartyzel – zawdzięcza osiągnięciu pełnej emancypacji rodziny od organizacji rodowej, respektowaniu monogamii w prawie małżeńskim i nienaruszalności prywatnego posiadania, konsekwentnemu rozróżnianiu prawa prywatnego od publicznego i społeczeństwa od państwa oraz wytworzeniu pojęcia narodu jako zrzeszenia etycznego, zorganizowanego do celów spoza walki o byt, a zatem posiadającego wyraźnie określony ideał moralny.”

Cywilizacja łacińska powstała w tych narodach, które zostały “wychowane” przez Kościół Katolicki. Ta wychowawcza misja Kościoła jest bardzo wysoko oceniana przez Konecznego. “Nadspodziewanie okazuje się, że tkwi w Kościele sama geneza państwowości. Samym misjonarstwem swym wytwarza Kościół urządzenia państwowe, czyli państwowość i rozsiewa zarodki państwa. Niema wprawdzie w Nowym Testamencie przepisów, jak urządzać państwo; niema w Ewangelii prawa ni prywatnego ni publicznego, a Kościół nigdy nie wybrał pewnych form dla państwa, ażeby się z nimi utożsamić, a inne potępić; ale Ewangelia osnowa (obejmuje – W. O.) wszystko kategorią Dobra, moralnością, etyką i to wystarcza do wytworzenia wyraźnych drogowskazów we wszystkim, również w dziedzinie państwowej. Każda misja katolicka niesie z sobą cztery postulaty: monogamię dożywotnią, dążenie do zniesienia niewolnictwa, zniesienie msty (tj. zemsty rodowej – W.O.), wreszcie niezawisłość Kościoła od władzy państwowej.” (“Kościół jako polityczny wychowawca narodów” s.10,

Odrodzenie chorej cywilizacyjnie Europy, może pochodzić tylko z powrotu do wartości i norm stanowiących o istocie naszej cywilizacji. Szansę na pomyślny rozwój mamy tylko wtedy, gdy będziemy wierni dziedzictwu własnej cywilizacji. Gdy odrzucimy sprzeczne z nią zwyczaje, prawa i instytucje. “Pierwszym warunkiem utrzymania się przy cywilizacji łacińskiej jest powrót do jednolitej etyki tej cywilizacji właściwej. (…) Łacińska cywilizacja przyjęła etykę katolicką, której naczelnym punktem totalność etyki, jednakowe jej panowanie w życiu prywatnym i publicznym.” (“Cywilizacja bizantyńska” s.403) Jednak powinniśmy zdawać sobie sprawę, że trwanie przy niej pociąga za sobą niebywały trud i wysiłek dużo większy niż w innych cywilizacjach.

Koneczny był gorącym zwolennikiem wpływu zasad chrześcijańskich na przemiany nie tylko życia prywatnego lecz również i publicznego. W swych pracach poruszał zagadnienia sposobu obecności Ewangelii w życiu ludów i narodów, w ich prawach, obyczajach i instytucjach. Jego myśl może być przydatna dla rozważania zagadnień związanych z inkulturacją katolicyzmu w innych cywilizacjach i lepszego realizowania misyjnego zadania Kościoła.

Z powrotem